Summary '19
Rok 2019 za chwile minie, a ja nie wiem od czego tu zacząć podsumowanie... No to chyba od początku.
Początek.... to był mocny: z przytupem i obfitujący w straty. Dziś widzę to jako oczyszczenie, ulgę, nieuchronne wydarzenia. Co by człowiek nie zrobił, to po prostu musiało kiedyś nadejść.
Dziś już mogę powiedzieć, że chyba nauczyłam się wyżej skakać. W końcu nie zawsze to były kłody pod nogami, czasami całe lasy. Najtrudniejsze lata są zawsze najpiękniejsze, z perspektywy rozwojowej, dowiadujemy się wtedy o głęboko ukrytych umiejętnościach. Odkrywamy dodatkowe moce i stajemy się super bohaterami swojej codzienności. Najfajniejsze jest to, że nawet problemy się kiedyś kończą.
Wczoraj w gronie przyjaciół usłyszałam, że mam na swoim koncie jeden największy sukces w tym roku. A teraz jak tak sobie nad tym rozmyślam, to mogę chyba powiedzieć, że nie jeden. Zawodowo sporo się rozwijam i domykam pewne ścieżki, by zaraz iść nowymi.
Przede wszystkim, mam wrażenie, że ogromnie rozwinęłam się jako człowiek. Patrzę na siebie ze stycznia i w porównaniu z dzisiejszą mną, widzę olbrzymią różnicę. Dziś już bez wahania odpowiem, że z życiem sobie poradzę.
Jak? Gdy życie przygniata, czasami trzeba pozwolić sobie spaść na dno, by za chwilę mocno się od niego odbić i wystrzelić jak petarda. Jeszcze będzie o mnie głośno;) i bynajmniej nie za sprawą życia uczuciowego. Tu scenariusz pisze życie.
Dziś jest najlepszy dzień na wspominanie ubiegłego roku. Wyciąganie wniosków, przyswajanie lekcji i świętowanie sukcesów. A jutro... PETARDA! ;)
Początek.... to był mocny: z przytupem i obfitujący w straty. Dziś widzę to jako oczyszczenie, ulgę, nieuchronne wydarzenia. Co by człowiek nie zrobił, to po prostu musiało kiedyś nadejść.
Dziś już mogę powiedzieć, że chyba nauczyłam się wyżej skakać. W końcu nie zawsze to były kłody pod nogami, czasami całe lasy. Najtrudniejsze lata są zawsze najpiękniejsze, z perspektywy rozwojowej, dowiadujemy się wtedy o głęboko ukrytych umiejętnościach. Odkrywamy dodatkowe moce i stajemy się super bohaterami swojej codzienności. Najfajniejsze jest to, że nawet problemy się kiedyś kończą.
Wczoraj w gronie przyjaciół usłyszałam, że mam na swoim koncie jeden największy sukces w tym roku. A teraz jak tak sobie nad tym rozmyślam, to mogę chyba powiedzieć, że nie jeden. Zawodowo sporo się rozwijam i domykam pewne ścieżki, by zaraz iść nowymi.
Przede wszystkim, mam wrażenie, że ogromnie rozwinęłam się jako człowiek. Patrzę na siebie ze stycznia i w porównaniu z dzisiejszą mną, widzę olbrzymią różnicę. Dziś już bez wahania odpowiem, że z życiem sobie poradzę.
Jak? Gdy życie przygniata, czasami trzeba pozwolić sobie spaść na dno, by za chwilę mocno się od niego odbić i wystrzelić jak petarda. Jeszcze będzie o mnie głośno;) i bynajmniej nie za sprawą życia uczuciowego. Tu scenariusz pisze życie.
Dziś jest najlepszy dzień na wspominanie ubiegłego roku. Wyciąganie wniosków, przyswajanie lekcji i świętowanie sukcesów. A jutro... PETARDA! ;)