Summary '20
- Jaki był ten rok dla Ciebie? Lepszy czy gorszy od zeszłego? - pyta Jędrek, gdy składam mu życzenia imieninowe.
- Lepszy. - Odpowiadam bez zastanowienia. Słyszę w słuchawce jak Jędrek się zamyślił.
- No tak... Chyba masz rację. Zeszły rok był na pewno trudniejszy pod względem emocjonalnym. - skwitował.
Kilka dni układałam w głowie słowa, które chciałam dzisiaj napisać. W końcu podsumować 12 miesięcy tak "z palca" to nie jest łatwa rzecz. Dzisiaj też jestem przekonana, że trudniej było mi w zeszłym roku.
Gdy w święta nadrabiałam nieco towarzyskie zaległości, to robiąc szybkie streszczenie tego roku przewrotnie zaczynałam od słowa 'zaledwie'. Nie będę wyliczać złych momentów. Myślę, że w tym roku mam za co być wdzięczna.
Rok 2020 nie był rokiem trudnym, a wymagającym. Prowokował swoją zmiennością do szybkiej adaptacji. Naturalnie rytm mojego życia jest dość szybki, ale chwilami łapałam zadyszkę;) Może dlatego, że momentami i lasy zamknęli;)
A tak już poważniej. Czuje wielką wdzięczność za możliwość rozwoju, osiągane cele, pobijanie osobistych rekordów i na koniec roku już nie mam tych dodatkowych kilogramów (tak, tak, tych o których mówię "kwarantanna edition").
Mogę być wdzięczna za to, że znów chcę z życia brać pełnymi garściami, jak wtedy gdy miałam naście lat:) A chyba jeszcze bardziej za ten głos mówiący: dasz radę, wierzę w Ciebie, będę Cię wspierać.