#punchbag
-Jak to jest być silną kobietą?
-Trudno. Trzeba mieć grubą skórę, bo ludzie zawsze będą cię atakować.
-Co sprawiło ci największą przykrość?
-To, że ludzie zaczęli walić we mnie jak w worek. Wyładowywać swoje frustracje, zrzucać na mnie odpowiedzialność.
-Dlaczego?
-Bo łatwiej widzieć winę w kimś, nie w sobie. Bo byłam za dobra. Zawsze z sercem na dłoni. Zawsze pomocna. Przyzwyczaili się, że pierwsza ruszę z pomocą, gdy tego potrzebują. Tak im było po prostu łatwiej i wygodniej. Zamiast sami ponosić odpowiedzialność za swoje czyny i słowa, wiedzieli, że ich w tym wyręczę.
-A teraz?
-Teraz stosuje metodę lustra. Stawiam siebie na pierwszym miejscu, a nie kogoś. Eliminuje osoby, które chcą wykorzystywać moją naturalną chęć pomocy. Już nie daje siebie w całości, a na bardzo małe kawałki.
-To, o czym mówisz brzmi smutno.
-Bo jest smutne, gdy wierzysz w to, że w ludziach jest dobro. Traktujesz ich tak, jak chcesz być traktowana, a na koniec walą w ciebie na oślep. Przestałam już im na to pozwalać. Za każdym razem tracę kawałek swojej duszy, dostając w zamian bałagan do uporządkowania.
-Pomoc innym jest autodestruktywna.
-Nie, jest piękna. Jest czystym aktem dobroci. Trzeba tylko uważać na to, ile dajesz siebie komuś, kto tego nie docenia. Bo jak postawisz jasno swoje granice i zaczniesz je egzekwować, czyli bronić swojej wrażliwości, to nazwą cię zimną suką.
-Jak sobie z tym radzisz?
-Odcinam się od takich osób. Dyskusja z nimi nie ma sensu. Widzą tylko czubek własnego nosa. A gdy próbujesz pokazać im ich egoizm, to obrzucają błotem jeszcze bardziej. Ciągną w dół. Wysysają energię. Próbują wzbudzać poczucie winy i szantażują emocjonalnie.
-Co wtedy robić?
-Odciąć się całkowicie. Uciekać od ludzi, którzy gaszą uśmiech, przytłaczają i walą całą swoją frustracją.
-Dziękuję ci za ten wywiad. Padło tu wiele mądrych słów - powiedziało serce.
-Również dziękuję - odparł rozum.
Najtrudniejsze walki jakie toczymy w życiu, to te wewnętrzne.