#Autumn
Nadeszła jesień...
Jedni powiedzą, że znakiem jesieni są ciemne poranki i krótsze dni. Dla mnie to czas, kiedy podczas spacerów grzeje ręce na kubku herbaty. Czas korzennych przypraw, spadających kasztanów, rozkopywanych w parku liści (od dziecka te same wariacje:)).
Uwielbiam kręte drogi przez lasy późną wiosną, bo drzewa są już tak pięknie zielone, ale prawdziwa magia dzieje się jesienią. Malowane drzewa ogrzewane porannym słońcem, poprzetykane mgłą. Czysta magia natury.
Jesień to też dla mnie znak nadciągającego rozwoju zawodowego. Jakoś tak zauważyłam, że kursy i egzaminy wypadają mi na wiosnę lub jesień.
Jesień to też wizualny dowód nadchodzącej zmiany. Widać jak natura szykuje się do zimowego odpoczynku. Jak się zmienia i że to naturalna kolej rzeczy.
Aż w końcu jesień to czas nasilania się depresji. Przykro mówić, ale na jesień niestety objawy nasilają się bardziej. To stan kiedy rano budzisz się, w około jest jeszcze ciemno, a poczucie beznadziejności i zagubienia jest bardziej przytłaczające.
Nie powiem Ci jak masz żyć. Mogę jedynie podpowiedzieć, żeby w tym czasie zadbać o jelita. Brzmi zabawnie prawda? Ale nie jest. Jelita są największym producentem (w zasadzie w nich znajduje się największy ośrodek) serotoniny. Są odpowiedzialne za odporność organizmu i bardzo dobrze komunikują się z mózgiem.
Jakiś czas temu nieco wspomniałam o tym jak stres wpływa na jelita. Jak poziom kortyzolu potrafi zachwiać równowagą jelitową. Jeśli dalej myślisz, że te rzeczy się nie łączą, to zauważ jak reagujesz podczas silnego stresu - jedni mają zaciśnięte jelita i nie jedzą, inni mają problemy z biegunkami. Teraz możesz się z tego śmiać, ale wspomnisz moje słowa jak się zestresujesz. A jak już dotrze do Ciebie, że pokazując to połączenie miałam rację, to jeszcze raz przeczytasz ten post.
Jelita uwielbiają ruch. Nie musisz od razu wyczynowo biegać czy przebywać na siłowni całymi dniami. Wystarczy spacer. Szybki spacer, by złapać "zadyszkę". Chodzi o to by podwyższyć sobie tętno. Już od tak małej aktywności poczujesz się nieco szczęśliwszą osobą.
Nie musisz wierzyć mi na słowo. Są specjaliści, którzy to opisują w swoich książkach (tak wiem, że to paranaukowe źródła, jednak warte poczytania). Nie mówię, że od tego depresja czy stany depresyjne znikną całkowicie, ale wspomogą organizm.
Nie tylko przeczytałam te książki, ale z czystej ciekawości zaczęłam stosować wiedzę w nich zebraną. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że mi pomaga. Spróbuj - może i Tobie pomoże, jak tego potrzebujesz.
Lektury:
Emeran Mayer - Twój drugi mózg
Anders Hansen - W zdrowym ciele, zdrowy mózg