Anno Nuevo
Dawno mnie tu nie było, a jak powszechnie wiadomo w niektórych kręgach, jak mnie nie ma, to działam. Może zacznę od małej dygresji odnośnie tego, że akurat lubię działać w ciszy i zaskakiwać rezultatami. Nie zawsze tak było. Stosowałam różne techniki typu: mów ludziom co robisz, by ich pytania sprawiały, że zaczniesz coś robić. Próbowałam pracy z nawykami, bo to też kluczowe. Aż znalazłam coś, co odpowiada mi najbardziej.
Nie wiem jak jest z wami, ale mnie nic nie zmotywuje, jeśli sama nie będę tego chcieć. Nic. Taki mam charakter.
Tyle tytułem wstępu, a teraz konkrety:) Nie ma mnie, bo rozwijam kilka sfer jednocześnie: swoje cele na ten rok i życie osobiste. Praca...są różne wyzwania, co jest fajne, bo stagnacja jest nudna. Chociaż właśnie kilka tematów zaczyna wchodzić w fazę ciągnięcia się jak flaki z olejem. Znając mnie, to jeszcze chwila i sama zacznę naciskać, by te sprawy podomykać i móc przejść do innych, bardziej konkretnych.
Troszkę się rozpisałam o konkretach tak, jak to mam w zwyczaju niekonkretnie;) Ci co są obecni w moim życiu na co dzień, to wiedzą co dokładnie oznaczają te opisy;)
Wróćmy do celów: 52 książki w rok, ale nie mniej niż 43. Obecnie wykańczam książkę nr 8, a mamy tydzień 6. W znakomitej większości są to kryminały/thrillery, czyli rozrywkowo. Mimo, że moja lista na ten rok nie jest jeszcze całkowicie zamknięta, to już mam sporo pozycji, które poszerzą moją wiedzę. Na nie potrzebuję więcej niż tydzień. Czytam je uważniej, a co za tym idzie wolniej. Obecnie mam strategię, by najpierw zrobić sobie przewagę liczebną, a potem spokojniej czytać te książki, które rozwiną wspomniany w Sylwestra Projekt Carla. Rozkładając to na mniejsze zachowania: pracuje nad nawykiem systematycznego czytania, na materiale, który wspomaga ten proces. Mam jeszcze kilka strategii w zanadrzu na te oporniejsze materiały do czytania, ale o tym pewnie napiszę jakoś za miesiąc, w ramach małego podsumowania efektów z lutego. W każdym razie taki mam plan:)
Projekt Carla, bo pewnie niektórzy już umierają z ciekawości, co znów wymyśliłam:) Owszem mam kilka pomysłów na siebie i niektóre z nich są z przeciwstawnych dziedzin. Jest to może w sporej mierze powtórka z zeszłego roku. Tak - można mi zarzucić, że tyle tu pisze o celach, pracy itd. Piszę, bo albo ja tego potrzebuję albo widzę, że niektórzy moi znajomi, co czytają w sekrecie tego bloga, muszą kilka rzeczy przeczytać;) (Oczywiście, że wiem kto czyta;) )
Ten projekt to nieustanna praca nad sobą, nad nawykami, nad reakcjami, nad przystosowaniem do środowiska, nad zdrowiem. W tym roku głownie nad zdrowiem. Nie wszyscy z czytających wiedzą, że od lat zmagam się z problemami układu trawiennego, których nabawiłam się w skutek dużego i chronicznego stresu. Stąd też moje zainteresowanie stresem, reakcjami stresowymi, biochemią, ale też jak niwelować skutki stresu, techniki relaksacji, odżywianie i procesami odbudowania układu trawiennego bez i z farmakologią, ale też najważniejszym: relacją jelita-mózg. Ten rok z założenia miał być startem prób zastosowania wiedzy z poprzedniego roku, którą w tym również rozwijam i uzupełniam.