...March....

 Niestety nie mam wymyślnej nazwy na tego posta;) Nie na wszystko starcza mi czasu i kreatywności ostatnio. Ale! Ad rem:) 

Tydzień 14

Przeczytane: 18

Rozpoczęte: 5

W porównaniu z zeszłym rokiem jest super mega hiper świetnie:) Ten rok zdecydowanie jest lepszy pod względem tempa. Nie ma co się dziwić - cały marzec w zeszłym roku upłynął mi na czytaniu jednego podręcznika. Chciałoby się rzec, że znałam go na pamięć, ale niestety nie. 

Drugim czynnikiem mającym wpływ jest to, że lata lecą, a mój głód się zwiększa. Głód życia, wiedzy. Chyba doszłam do takiego punktu w życiu, że nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych. Jeśli w tym momencie przyszłoby mi się przebranżowić, to nie byłoby problemu. Zeszłoroczne perypetie łącznie z tymi na egzaminie pokazały, że wszystko zależy od tego jak to sobie przedstawię w głowie.

Skoro już jesteśmy przy głowie - miałam zdradzić kilka patentów na nudne książki, które nie mają audiobooków. Chyba nie zaskoczę jak napiszę, że trzeba czytać;) Mam kilka technik typu czytanie do pełnych stron i potem nagradzanie. Czytanie rozdziałami i nagradzanie. Czytanie w dzień i nagradzanie. Jeśli uda mi się zrealizować plan czytania w dzień, to wtedy biorę do ręki przed snem coś z gatunku "rozrywkowego".

Jak już widać sporą role gra nagradzanie i dialog wewnętrzny, żeby się mobilizować. Najlepiej jest zmieniać nagrody. Nie zaskoczę jak napiszę, że albo jest to kawa z dodatkami albo ulubiona czekolada czy jakaś dobra herbata. Coś małego, czego nie ma na co dzień, a co jest atrakcyjne na tyle, by mózg sam ciągnął do czytania. Jeśli chodzi o łakocie - uważajcie, żeby nie było to w stronę jedna tabliczka na rozdział, bo potem już czytanie rozdziału nie będzie tak atrakcyjne. Czasami jeszcze stosuje zasadę godzina-półtorej czytania i seriale wieczorem. 

Jest sporo możliwości co do formy nagradzania i to zależy już od indywidualnych preferencji. Samodyscypliny i dialogu wewnętrznego.

Mam też technikę odznaczania przeczytanych rozdziałów na spisie treści. Może tylko mój mózg jest taki pokręcony, ale uwielbia wykreślanie zrobionych rzeczy. 

Tak na prawdę stosuje nieraz kilka technik naprzemiennie, żeby jakoś dobrnąć do końca książki. Nie jest lekko, ale za to jaka radość jak ją kończę:) 

Popularne posty