#Hunger
Tak sobie kilka chwil podczas majówki przeznaczyłam na myślenie o tym, co bym chciała napisać przy okazji podsumowania w kwietniu. Z pewnością nie ma co ukrywać, że długie weekendy sprzyjają czytaniu.
Chociaż teraz jak się tak zastanawiam, to każda dłuższa chwila poza miastem kończy się wieczornym czytaniem. Z lenistwa. Tak - z lenistwa. Nie mam ochoty przenosić mebli, żeby wygodnie rozsiąść się przed telewizorem. Także biorę do ręki książki.
A teraz to na co wszyscy czekali:)
Tydzień 18
Przeczytane: 25
Rozpoczęte: 3
Wynik zaskakujący. Ale wiecie co mnie bardziej zaskakuje? Mimo tych nierówności, które mam z czytaniem (raz mam ochotę czytać jedną książkę za drugą, a raz nie mam chęci sięgać po cokolwiek przez kilka dni), dalej mam głód czytania.
Nie minęło nawet pół roku, a ja już osiągam wynik, który miałam w sierpniu/wrześniu zeszłego roku. Jeśli nic się nie zmieni drastycznie, to powinnam na spokojnie osiągnąć główny cel - 52 książki i nawet go przebić. Obecnie mam zapisaną listę na 48-49 pozycji. A publikacji, które chcę przeczytać jest jeszcze sporo. Nie martwi mnie to, że lista się wydłuży. Co roku jest dłuższa. Czasu na wszystko powinno starczyć. Muszę jedynie pilnować, by te z przodu listy (czyli przepisywane z zeszłego roku) były też przeczytane:)
Z ciekawostek statystycznych: więcej mam na koncie książek tradycyjnych niż audiobooków. Staram się pilnować z tym aspektem:)
Ten post nie będzie długi. Mało mnie tu ostatnio i mniej czasu na niektóre zainteresowania. Najbardziej pilnuje tego jednego - czytania:)