...May...
Tydzień 22:
Przeczytane: 28
Rozpoczęte: 1
Na początek twarde dane, bo wydaje mi się, że niektórzy śledzą moje zmagania. Maj... niewiele udało mi się przeczytać książek w tym miesiącu. Taa... praca. Czerwiec też, na chwilę obecną, nie zapowiada się mniej intensywnie.
Maj to czas kilku sukcesów: odkrywam nowe miejsca wraz z innymi klubowiczami (według spisu klubu - wieże widokowe w całej Polsce), pewnie zdecyduje się na program punktów nadbałtyckich (latarnie, fortyfikacje, klify). Oznacza to, że więcej przebywam poza domem, jak tylko pogoda dopisuje. Drugi sukces to podtrzymanie certyfikatów specyficznych dla mojej branży. Czerwiec zapowiada kontynuację na rozszerzenia w tym kierunku. W zasadzie mam już wszystkie terminy nadzoru. Teraz tylko je zrealizować;)
Innym moim sukcesem jest kilka kroków do przodu w Projekcie Carla. Cieszy mnie, że tak długo odkładana druga część Biohackingu Karola Wyszomirskiego, wreszcie została przeczytana. Upewniła mnie, że idę w dobrym kierunku i tak po prawdzie na samiuteńki początek wiosny w ogóle nie jadłam pieczywa. Teraz jest łatwiej jeść więcej warzyw (zwłaszcza jak mam swoje pilotażowe podwyższone grządki pod opieką). Nie mogę się już doczekać pierwszych kiszonych rzodkiewek. Na temat mojej miłości do kiszonych ogórków pewnie krążą w kuluarach już legendy. Cóż...mogłabym polecić jeszcze sporo innych kiszonych smakołyków, ale sami odkrywajcie :P
Wyszomirski razem z Mayerem to zdecydowanie moje must have/read. Taka wiedza bazowa. Ruch, a co za tym idzie, i lepszy sen zapewnia mi klub i praca w ogrodzie. Klub zapewnia mi też wiele pięknych widoków i wspomnień.
Wracając do statystyki. Wygląda na to, że w pół roku będę w stanie przeczytać 30 książek. Czemu to takie ważne? Odkąd zaczęłam wyzwanie książkowe, to wynikiem z pierwszych lat było właśnie 30 książek. Strasznie mnie to napędza do działania. Nie mówiąc już o tym, że obecnie od zrównania się z zeszłorocznym rekordem dzieli mnie jedynie 15 książek.