Meditation
Tytuł posta to moje wyzwanie na styczeń. Miesiąc się co prawda jeszcze nie skończył i nie minęło pełne 30 dni by mówić o ewentualnym wykształconym nawyku.
W zasadzie nie jest to nawyk w ogóle. Wprowadzając go do swojej codzienności nie osadziłam go w czasie jak należy. Nie zaczynałam dnia od medytacji. Wręcz przeciwnie najbardziej przypasowała mi medytacja przed zaśnięciem. Skąd w ogóle pomysł medytowania?
Jeśli w niemal każdej książce, którą czytasz wspominają medytację jako środek redukcji stresu, to stwierdzam, że może faktycznie warto próbować. Nie zrażona, ale i nieco sceptyczna, podjęłam wyzwanie. Szczerze mówiąc nie miałam wielkich oczekiwań co do tej metody. Chyba żadnych poza wiedzą, że myślenie o niczym nie będzie łatwe.
Tymczasem medytacja nie polega na myśleniu o niczym, ale na skupieniu się na oddechu. Konkretnie na tym, by nauczyć się spokojnie oddychać, umieć wyrównać oddech. To w odniesieniu do wyciszania już bardziej do mnie przemawiało. Tym bardziej, że wiele lat temu też spotkałam się z taką informacją i nawet zaczęłam praktykować uważne oddychanie.
Pierwszy krótki raz z medytowaniem był niespodzianką. W efekcie miałam wrażenie, że ktoś mi właśnie wyzwolił umysł i pomógł zadbać o higienę głowy. Celowo użyłam sformułowania higiena głowy, bo mam wrażenie, że sporo osób nie dbając o higienę głowy doprowadza się do pogłębiania stanów lękowych.
W zasadzie to druga widoczna zaleta: medytacja wyciszyła moje stany lękowe. Dziwne? A jednak. Kolejną zaletą jest spokojny sen. Zapadałam w sen szybciej, spałam spokojniej i wstawałam bardziej wypoczęta. Dla mnie to istotne, bo zdrowy sen wpływa na ogólną kondycję całego organizmu.
Co zrobiłam źle przy wdrażaniu:
-brak konkretnej godziny lub konkretnej sekwencji zdarzeń
-brak monitorowania postępów (łącznie nie udało mi się z 5-7 razy)
Wyzwaniem w lutym będzie praktykowanie i medytacji i wyrabiania nowego nawyku.
Myślę, że tyle tytułem wstępu wystarczy jeśli chodzi o Projekt Carla. Główne założenie jest takie, by każdego miesiąca skupiać się na czymś innym.
Spora cześć się pewnie zastanawia: co z książkami? Skoro po latach (5ciu chyba) udało mi się w końcu zrealizować cel, to pewnie odpuszczę? Ciekawa jestem kto jak obstawiał. Myślę, że osoby, które miały okazję w pełni mnie poznać wiedziały, że dla mnie to dopiero rozgrzewka.
Tydzień 5
Przeczytane: 8
Rozpoczęte: 4
W zasadzie w podsumowaniu z zeszłego roku wspominałam jeszcze o Projekcie Dżungla. Co prawda jeszcze nie wymierzyłam balkonu i nie rozplanowałam wszystkiego dokładnie, ale jakiś wstępny szkic już mam. W głowie :D Nasiona kupione, więc jakiś postęp i w tym aspekcie udało mi się poczynić.
PS. Pielęgnacja twarzy pod kątem dbania o cerę, żeby nie musieć się malować - pod kontrolą. Kolejne punkty widokowe zaliczone, więc absolutnie się nie nudzę, kiedy tego nie chce;)