Move
Tydzień 9
Przeczytane: 20
Rozpoczęte: 1
Podsumowanie lutego zacznę od chwili dla wyzwania czytelniczego. Muszę przyznać, że nie spodziewałam się takiego wyniku. Nie minął jeszcze pierwszy kwartał tego roku, a ja już osiągnęłam jedną trzecią zeszłorocznego rekordu. Zdecydowanie ten rok zapowiada się ciekawie, bo jak tylko skupiam się na "pracy", to wyniki same się robią :)
Pomysłem na luty był ruch. Cokolwiek, żeby rozruszać/rozciągnąć mięśnie. Pierwszy krok do odbudowania kondycji. Jeden z wielu kroków do poreperowania sylwetki ;) W myśl słów: formę robi się na lata, nie na lato.
W odróżnieniu od stycznia i medytacji, monitorowałam swoje osiągniecia. Dalej nie zrobiłam z tego nawyku, tak samo jak z medytacji. Co ciekawe, medytację miałam stosować również w lutym. Nie wyszło. Choć odczułam jej pozytywne skutki, to jednak stosuję ją doraźnie. Bardzo fajnie się sprawdza przy wyciszaniu przed snem.
Luty to też miesiąc ciekawych okoliczności i spotkań. Mam wrażenie, że jak oglądam się za siebie i patrzę na cały ten miesiąc, to czuje wdzięczność, podziw i zaskoczenie. Nie powiem, że była to podróż duchowa czy coś podobnego. Myślę, że zaklęcia, w które ktoś mnie wyposażył, sprawią, że za chwilę zacznie dziać się magia.
A poza tym? Dni stają się dłuższe, wykańczam ostatnie projekty swetrów:)