Gratitude

 Tydzień 13 

Przeczytane: 30

Rozpoczęte: 1

Pierwszy kwartał tego roku zamykam z połową zeszłorocznego dorobku. Kilka myśli kłębi mi się w głowie: jak tak dalej pójdzie, to jak ja w przyszłym roku osiągnę podobny wynik? Albo: mogłabym w sumie odpuścić, nieco zwolnić. No...mogłaby, ale po co? W minionych latach wyrzucałam sobie, że lista się ciągle wydłuża, a ja mam mało czasu, by te wszystkie książki przeczytać. 

Chyba naturalnie rodzi się pytanie: to co się teraz stało? Mam więcej czasu? Wydłużyłam dobę? Nie. Całe życie na patencie;) W praktycznie każdej wolnej chwili puszczam audiobooka. Pod warunkiem oczywiście, że nie jestem przemęczona. Chociaż i na to też mam patent :D Zwyczajnie wybieram wtedy jakiś kryminał albo inny thriller;)

Pomysłem na marzec była wdzięczność. Wyrobienie w sobie nawyku, by co rano być za coś wdzięczną. Była to sugestia pewnego dobrego głosu, który zachęca mnie do różnych ciekawych rzeczy, ale o tym może za chwilę. Wróćmy do wdzięczności i tego jak mi szło. Znaczy nie szło. Totalnie mi to nie szło. W ogóle nie pamiętałam o tym, by praktykować wdzięczność. Fakt, łatwiej było przy takich okazjach jak Dzień Kobiet czy moje urodziny. Ale chyba mogę już ogłosić swoją wielką porażkę na tym polu.

Zabawne, że bardziej mi szło z pilnowaniem się z ćwiczeniami. Ładnie to poszło ze zwiększaniem obciążeń organizmu. 

Wróćmy może to tego dobrego głosu, bo to jest chyba jeden z ciekawszych aspektów marca. Współpraca dzieje się od połowy lutego i w zasadzie największą przemianę wewnętrzną czułam właśnie w tamtym miesiącu. Ten jest już bardziej czasem, by te poprzekładane elementy w sobie się dopasowały na swoje miejsce i scaliły z osobowością. Sporo się dowiaduje o sobie, swoich możliwościach i blokadach. Nierzadko prowadzę burzliwy dialog wewnętrzny, żeby dojść do sedna swoich emocji. Czuje dużą wdzięczność za tą fachową osobę na mojej drodze i możliwości, które mi pokazuje.

Zabawne mi się wydaje to, że powtarzałam dość głośno, że nie nadaje się na gwiazdę, bo nie lubię flash'y. Dzisiaj mam taką blokadę przed byciem gwiazdą, z którą muszę walczyć kilka razy bardziej na wielu płaszczyznach. 

Poza tym wszystkim, mam już swoje małe aktywności w Projekcie Dżungla. Bawię się też aromaterapią. Pilnuje tego, by jeść wartościowe posiłki. Zwłaszcza, gdy mam intensywniejszy czas zawodowy. 

Jedyne, czego mi na tą chwilę brakuje, to nie chęci (bo jak ich nie ma, to zwyczajnie pozwalam sobie na więcej relaksu), a chwili dla siebie, by odciąć się od bodźców w postaci pikających powiadomień. Chwili by być tu i teraz (jak to się ładnie mówi) ze swoimi pragnieniami, uwagi dla zaopiekowania się swoimi emocjami. Identyfikacja i autoanaliza to jedno, ale rozładowanie, czy zarządzanie emocjami, to zupełnie coś innego.


#nieoszlifowanydiament

Popularne posty