essential oils

 Moim planem na kwiecień miało być bieganie. Chciałam wprowadzić bieganie do swojego życia, żeby jelitom było lżej. Osoby, które regularnie czytają pewnie się zastanawiają: przecież ona się ciągle rusza - luty z rozciąganiem, marzec z większą dawką ćwiczeń. Po co? Ano po to, że odkąd magicznie nastał kwiecień w ogóle się nie ruszałam. Żaden z nawyków się nie przyjął. 

Bieganie też nie wypaliło. Pogoda była kapryśna przez większość czasu. Temperatury za niskie jak dla moich zatok. Na całe szczęście dotarły mój spóźniony prezent: dyfuzor.

Moja przygoda z olejkami eterycznymi rozpoczęła się na dobre. Zaczęłam eksperyment w pracy. Doskwierały mi senność i sporadyczne bóle głowy. Ciśnienie atmosferyczne strasznie na mnie wpływa. Uznałam, że warto zacząć od tego, co pozwoli mi się bardziej skupić. Całe biuro zaczęło pachnieć rozmarynem. Nie jest to zbytnio ładny zapach, więc poszperałam w swej magicznej księdze, w poszukiwaniu informacji z czym połączyć rozmaryn, by wzmocnić działanie i podkręcić zapach. Na ratunek przyszła mi bergamotka. I to był strzał w dziesiątkę: rozmarynowe skupienie z bergamotkowym poprawiaczem nastroju. Działa. Przynajmniej na mnie. 

Kolejnym fantastycznym odkryciem, a raczej ostatnimi czasy moim numerem jeden, jest olejek antyseptyczny. Cudowanie oczyszcza mi zatoki ( i nie - nie śmierdzi na dłuższą metę jak rozmaryn;)). 

Bawię się jeszcze połączeniami olejów nośnikowych z olejkami. Na problemy z cerą, u mnie, sprawdził się olej kokosowy z rozmarynem.

Nie da się ukryć, że kwiecień był dla mnie rozwojowy również pod innym względem.

Tydzień 17

Przeczytane: 40

Rozpoczęte: 2


Dalej nie rozciągnęłam doby;) Zaczęłam w multitasking;) I co najważniejsze: dalej skupiam się na systematyczności, a nie liczbach. W przeciwnym razie już dawno stwierdziłabym, że mam bezpieczny zapas przeczytanych książek i mogę spokojnie odpuścić na jakiś czas. Nie tym razem;) Jest masa książek, które czekają w kolejce i zamierzam je pochłaniać kartkami;)

Projekt Dżungla ma się dobrze. Mam już w miarę rozrysowane rozwiązania i rozmieszczenie roślin. Moje pierwsze sadzonki ładnie sobie rosną. i najpiękniejsza niespodzianka: jednak będę mieć własne poziomki. Natura jest zaskakująca - kiedy myślałam, że pewnych roślin nie będę mieć z własnych sadzonek, pokazuje mi, że jednak się pomyliłam.

Projekt Carla to nie tylko nawyki, ale też rozwój i moje tajemnicze projekty, które odkurzyłam po latach. Cieszę się, że znów wróciłam do udziału w webinarach i szkoleniach. Cieszę się, że znów mam wiarę i chęci, by małymi krokami posuwać się do przodu. 

Aaa i na koniec: podbite wieże: 1, zaginione: dalej 1, odwiedzone, ale zamknięte: 2.


Popularne posty