Srvival
Przetrwać... to była moja myśl na czerwiec. Po całym maratonie przygotowawczym (z kwietnia i maja), po okresie przed/między/poprawki po/tworzenie przed i wszystkim co się wiązało z audytami, wiele mi tego czasu dla siebie nie zostawało.
Projekt Dżungla ma już wszystkie elementy na swoim miejscu, więc chyba mogę już ogłosić, że zakończyłam ten cel z sukcesem. Mogę ogłosić już pierwsze zbiory truskawek i poziomek. A gotując czy robiąc lemoniady mogłam swobodnie korzystać z ziół. W tym podsumowaniu miesiąca będę dość oszczędna na ten temat, żeby nie zemdliło od zalet;)
Projekt Carla...nie wypaliły moje comiesięczne cele. Ani nie udało się wyrobić nawyków ani planować który miesiąc chciałabym czemu konkretnie poświęcić. Jak tak patrzę na te pół roku do tyłu to czas dzielił się na rozruch i więcej czasu, który mogłam poświęcić sobie i na konkretne tempo wymuszone przez audyty.
Cały ten miesiąc jest dla mnie z podziałem na pół. Pierwsza połowa z gonitwą do przygotowania się z dokumentacją. Druga połowa miała być na spowolnienie tego tempa i wchodzenie w mój zwykły rytm pracy, włączanie typowo moich celów z powrotem do codziennej rutyny. Plan był dobry;) A potem przydarzyły się konferencje, spotkania biznesowe, nowe projekty w pracy. A mój rozwój osobisty sprowadził się do trenowania "na żywo" technik wzmacniania siebie, szukania balansu/ relaksu, motywowania się, nagradzania, ale też umacniania swojej pozycji liderskiej/przedsiębiorcy, asertywności, wymagania, ustalania "reguł gry" i ich egzekwowania.
Druga połowa miesiąca miała też, z założenia, być czasem rewizji celów, sposobu pracy nad nimi, reorganizacji mapy myśli i obrania konkretnych działań. Po dziś dzień nie miałam czasu się temu przyjrzeć. Można by nazwać to hipokryzją: staram się propagować balans między pracą a czasem dla siebie, a jednak sama nie zdołałam tego do końca skutecznie zastosować. Może to tak wyglądać dla osób postronnych. Czy mam tego świadomość? Tak. Czy mnie to obchodzi? Nie.
Może to zabrzmi arogancko dla innych, ale nie dbam o opinię kogoś, kto nie jest mną. Kto po fakcie powiedziałby, że zrobiłby inaczej itd, itp. Fajnie jeśli analizowanie mojego zachowania, stylu reagowania, sposobów postępowania coś komuś da na przyszłość. Wyciągnie coś z tego i zastosuje u siebie lepszy/ udoskonalony styl reakcji. Jeśli ktoś to robi po to by krytykować, to jest mi takiej osoby zwyczajnie żal. Jak ubogie trzeba mieć życie własne, by skupiać się na analizowaniu życia kogoś innego, zamiast skupić się na własnym rozwoju czy urozmaicania sobie czasu wolnego. Serio.
Jeszcze jeden aspekt moich podsumowań - książki. Komentarz pt.: "łatwo nie było, ale", był powyżej. Suche fakty poniżej;)
Tydzień 26
Przeczytane: 56
Rozpoczęte: 1
PS Zeszłoroczny rekord to 60 książek. Mamy czerwiec, czyli pół roku za mną. Fajnie?:) Idę świętować to co mi wyszło i nie wyszło przez ostatnie 6 miesięcy;)