First of 2024
Co by tu wspomnieć...
Woda: 3 szklanki dziennie - to mi się udaje
Kawy mniej żłopie. Tak, tak - dziwne nawet dla mnie.
Diety nie mam żadnej. Może dlatego jem rzeczy, które niezbyt mi służą. Stop. Nie zbyt dobrze wpływają na mój organizm, ale za to mózg odpala dopaminę za każdym razem jak jem jakąś drożdżówkę albo czekoladę ;) Ogólnie wszystko jest dla ludzi, więc jak już sięgam po czekoladę, to gorzką.
Zapisywanie, planowanie, przemyślenia - nie wyszło. Mimo, że znalazłam sobie apkę kompatybilną i z telefonem i z komputerem, to jednak ona mi o niczym nie przypomina. A szkoda. Za mało planuje, za mało zapisuje, za mało zwracam uwagę na to, co ja w niej tworzę.
Ruch - brak.
Rozwój - nowy kurs. Nowe wyzwania, ale idące w parze z jednym z moich tajemniczych projektów (SM).
Drugi tajemniczy projekt (K) - brak postępów.
Stres - medytacja. W ogóle medytacja to dobry sposób na oczyszczenie mózgu z myśli. Na mnie działa.
Książki - 10. Kolejne oczywiście rozpoczęte.
Etat - postęp. Przynajmniej w tym roku pamiętam o wszystkich deklaracjach, sprawozdaniach i staram się na bieżąco myśleć o audytach ;) Zdecydowanie czuje się bardziej właścicielką/kreatorką niż trybikiem w maszynie.
Afirmacje - miałam mieć jedną na każdy tydzień tego roku, bazując na tych, które zrobił Joseph Murphy (Sztuka Afirmacji).