Regularity
Kolejny miesiąc 2024 roku za mną i co się zmieniło? Prawie nic. Zaczyna mnie to trochę wkurzać. Mam wrażenie, że patrzę na swoje życie z pozycji obserwatora i jestem zbyt zmęczona, żeby coś z tym zrobić. Smutno to brzmi...
Patrzę na ludzi i po cichu im zazdroszczę życia, jakie prowadzą. Myślę nad tym jakie ja bym chciała prowadzić i czuje, że nigdzie nie pasuje. Że dalej nie wrosłam w coś, co robię na co dzień. Owszem - mogę się tego nauczyć, co daje mi satysfakcję, ale ta praca nie daje mi radości.
Jak już jesteśmy przy radości: miałam okazję być prelegentką na małym wydarzeniu. Ileż temu towarzyszyło emocji. Najpierw stres, bo moja prezentacja nie była do końca dopracowana, a później ekscytacja. I chociaż dalej mam wrażenie, że nie powiedziałam połowy tego, co chciałam, to i tak emocje trzymały mnie cały dzień. Z przewagą tych pozytywnych oczywiście :)
Dało mi to dalszy napęd do działa, jedna nie na długo... Ale na tyle, by coś niecoś ruszyć Projekt SM.
Projekt K dalej stoi w miejscu.
Czasami wydaje mi się, że najwięcej energii tracę na tym, by uwierzyć w to, że dam radę. Zabawne... Bo co bym nie ruszyła, to zawsze daje radę. Przykład? Ostatnio zawiesiłam sama karnisze. Okej, może to nic trudnego. Jednak pierwszy raz wierciłam w ścianie, sama też wkręcałam kołki. Jedyne czego brakuje to zasłona, ale karnisze jeszcze nie spadły ;)
To, co mi jednak wyszło to dalej pije wodę (3 szklanki dziennie), dalej czytam książki (21) i dalej mało się ruszam ;)
A tytułowa systematyczność to moja pięta achillesowa. Nadal.