Hope

      Nadzieja matką głupich. Ale też: nadzieja umiera ostatnia. Ile już razy to słyszałam? Czy istnieje granica między naiwnością a nadzieją? 
      Ostatnio masa pytań kłębi mi się w głowie. I to tych pytań z gatunku filozoficznych lub nie do zweryfikowania. 
     Czy można żyć nadzieją? Można, ale czy to już oszukiwanie się czy naiwność? A może motywacja, żeby coś pchało do przodu całą tą machinę ogólnie zwaną życiem? Jak widać czasami pytania się mnożą zamiast kończyć jasnymi odpowiedziami. 
     Nadzieja to bardzo silna rzecz. Przynajmniej w moim przypadku. Kiedy buduję relację, zawsze mam nadzieje, że będzie ona na lata, a nie na chwilę. Mam nadzieję, że będę traktowana w niej dokładanie tak samo, jak ja traktuję tą drugą osobę. A czas to weryfikuje i nierzadko wychodzę na przysłowiowego głupca. 
     To zaskakujące, że zawsze powtarzam ten sam schemat. Można by rzec, że nie uczę się na własnych błędach. Ale też można zauważyć, że nie wszystkich mierzę tę samą miarą. Czy to czyni mnie głupią? 

Popularne posty