#ComfortZone

 W ostatnim czasie dość sporo rzeczy w mojej pracy "zawodowej" (aka codziennej) i zawodowej wymaga wyjścia ze strefy komfortu. Może najpierw słowo o tym co to ta komfortowa zona?;)

Najszybciej i najkrócej mówią jest to miejsce, w którym jesteś na co dzień. Spokoje, znane środowisko, które Twoja psychika zna i kontroluje. Wszystko to, co nowe będzie poza Twoją strefą komfortu. 

Przyjmijmy, że marzysz o wejściu na Mount Everest. Możliwe, że nie, ale też mało prawdopodobne by przeciętny człowiek mógł to osiągnąć w tak szybki sposób jak wyjście do pracy. Jest to jedynie przykład na potrzeby wyjaśnienia. 

Zatem Twoim wielkim marzeniem jest wejść na Mount Everest. Z jednej strony tego pragniesz i się tym ekscytujesz, a z drugiej obawiasz trudności napotkanych po drodze.

Dobrze Ci z obecnym życiem - strefą swojego komfortu. A z drugiej dobrze wiesz, że bez codziennych małych kroków nie wejdziesz na tą górę. Taka rozterka emocjonalna jest całkiem normalna. Też to ostatnio odczuwam:)

Też mam swój Everest. A swoją strefę komfortu zaczęłam opuszczać już jakiś czas temu. Najpierw małymi krokami, a teraz już troszkę skaczę;) 

Dzisiejszy przekaz to: to okej bać się i ekscytować jednocześnie. Jeśli strach jest większy, daj sobie czas. Zobaczysz jak fantastycznie organizm sam się nastawi na dalsze małe kroki/ skoki. Też tam jestem:)

Czasami bawi mnie to, że ktoś znając moją wiedzę dziwi się, że też mam takie rozterki;)

Otóż #spoileralert też jestem człowiekiem;)

Popularne posty