#GameChanger
Sporo osób mówi: jak zacząć by spełniać swoje cele/marzenia? Jak grać z życiem w pokera ze słabymi kartami?
Nie chodzi o karty. Chodzi o perspektywę. Czasami wystarczy, że jedna karta na ręku się zmiesza z innymi i jej nie widzisz. Właśnie chodzi o to rozwiązanie, którego nie widzisz.
Swego czasu w krytycznych momentach w pracy używałam tablicy. Rozpisywałam co ma być zrobione, na kiedy i zależności.
Było to pierwsze zlecenie od nowego klienta. Ktoś by powiedział, że się nie uda. I takie głosy słyszałam: nie ma szans zrobić to w tym terminie. Tylko, że mi piekielnie zależało. Przecież się zobowiązaliśmy, nie? Jak mam powiedzieć klientowi, że przyjęliśmy zlecenie z góry skazane na porażkę? Nie umiałabym. Było tylko jedno wyjście: wykonać zlecenie w terminie.
Finalnie nie wszystko poszło zgodnie z planem (były też wersje B, C, D). Klient był informowany na każdym etapie o tym, co się dzieje podczas procesu realizacji. Gdy udało się wreszcie (z opóźnieniem) zrealizować to zlecenie, przyszedł do nas na rozmowę.
Pamiętam ten dzień, jakby był wczoraj. Koordynowałam to zlecenie w całości, bo inni machnęli na to ręką, więc czekałam na ocenę mojej pracy. Spodziewałam się, że będzie to ostatnie zlecenie. Skoro było sporo przesunięć i problemów w trakcie jego realizacji. Chciałabym dodać, że nie chodziło o to, że jesteśmy jakimiś niemotami i nie dalibyśmy rady tego wykonać w ogóle. W jednym czasie zbiegło się sporo dużych projektów i dla nowego zlecenia brakowało czasu. Jakościowo było tak samo dobre.
Klient usiadł na krześle, a ja czekałam na naganę z jego ust. Zamiast tego powiedział, że miał świadomość, iż w porównaniu z tym, dla kogo pracujemy, jest małym żuczkiem, że owszem dostał zlecenie nie w terminie. Ale był informowany na każdym etapie i sam mógł decydować, w którą stronę to szło. Za to został z nami na lata.
Oczywiście był to mój osobisty sukces. Też i możliwość pracy w swoim stylu. Najważniejszym punktem tej opowieści jest tablica. Ona się zmieniała w zależności od czynników po drodze, co jest naturalne. To tablica dała mi inne spojrzenie. W zasadzie dała mi kilka innych perspektyw.
Zawsze możesz zmienić wynik "gry". Czasami trzeba po prostu popatrzeć na sytuację za pomocą papier-ołówek/tablica lub oczu innych osób.
Sporo ostatnio słyszę, że mam na wszystko listy do wykreślania i żyję pod zegarek. Że muszę mieć zaplanowane co do minuty co robię, kiedy i gdzie. Nie jest to do końca zgodne z prawdą. Bo choć mam listy i je skreślam (niebawem napiszę o tym szerzej), to są one po to by widzieć doskonale sytuację i nie zgubić się w drodze do celu.