...August....
Nie wiem od jakich słów zacząć, więc zacznijmy od faktów.
Tydzień 35
Przeczytane: 42
Rozpoczęte: 4
Jakby sierpień trwał ciut dłużej to pewnie wyrównałabym liczbę z zeszłorocznym wynikiem. W zasadzie dałoby się, tylko po co? Po co mam zarywać noce, kombinować dla lepszej liczby?
Mam tak spokojną przewagę względem tygodni, że nie widzę powodu do nadmiernego karmienia swojego wrodzonego ducha rywalizacji.
Dzisiaj jestem w miejscu, gdzie nie muszę nic udowadniać nikomu poza sobą. Gdzie buduje przestrzeń dla dobrych emocji, dobrych ludzi. Jestem w miejscu, w którym to ja wybieram co robię, kiedy, gdzie i z kim. Nie szukam akceptacji u innych. Ważniejsze jest by mi było dobrze z samą sobą.
Jestem w miejscu, w którym nie dopasowuje się do innych, lecz słucham głosu serducha i robię to, na co mam ochotę. Moje życie jest dynamiczne. Staram się by było rozwojowe, więc sporo sytuacji wymusza czasami doszkalanie. Są w moim otoczeniu osoby mówiące, że mi to niepotrzebne, że to coś na siłę. A ja dalej rozważam czy nie zapisać się na studia :) Bo chcę :)
Obserwuje ludzi i przeraża mnie to z jakim zadęciem i spięciem żyją. Mogli by nieco poluzować gumę od majtów;) I nie mam tu na myśli by od razu mordowali tych, na których się wkurzą. Mogliby przypomnieć sobie czym są: życzliwość, kultura osobista i dobre maniery.
PS. Też mam czasem ochotę wyluzować się na tyle, by odpalić shotgun'y i przejść się z obojętnością po zgliszczach. Tak, to by było zachowanie godne psychopaty. Kiedyś tym terminem nazwałam jedną osobę. Pomyliłam się. Psychopaci to cholernie inteligentni ludzie. Ta osoba taka nie była.