Goodbye '22
Cały ten rok uświadomił mi jedno: żyłam z dnia na dzień, nie robiłam planów, ograniczyłam się do jednego celu.
Przez ostatnie dwa lata nauczyłam się nie planować, bo wszystko zmieniało się tak dynamicznie, że musiałam bardziej zadbać o swój komfort wewnętrzny. Dziś łapie się na tym, że robię dokładnie to samo. Znów muszę się nauczyć planowania, stawiania celów i wiary w to, że ma to sens.
Dziś chyba bardziej już zaczynam myśleć o tym, co bym chciała zmienić od przyszłego roku, jak to zaplanować, nad czym pracować najpierw.
Sporo rzeczy mi nie wyszło. Wspomniany już w tym miesiącu Projekt Carla. Jak tak patrzę na to z dystansu to zastanawiam się: co ja sobie myślałam? Jak miało mi wyjść coś tak złożonego ze zmianami na wielu płaszczyznach bez zaplanowania tego? Nie mogło.
To, co jeszcze przewinęło się w tym roku, z haseł, to Projekt Dżungla. Mam jeszcze kilka miesięcy by usiąść i zaprojektować rozmieszczenie roślin oraz to, jak ich najwięcej upchnąć na małej przestrzeni.
Moja fascynacja górami ciągle się rozwija. Zresztą, nie tylko górami. Dalej zwiedzam Polskę. Myślę, że pierwszy kwartał przyszłego roku będzie pod znakiem odznak. W tym roku udało się zwiedzić 28 punktów. Niesamowite widoki, wiele przygód podczas docierania do urokliwych miejsc.
Kiedy patrzę wstecz na ten rok, to był on zmienny. Chyba najbardziej zaczęło się to zmieniać od lutego. Tłusty czwartek zapadł w pamięci. Od tej daty w zasadzie było zmiennie. Starałam się przeplatać czas w pracy z czasem poza nią tak, by łapać zdrowy balans. Nie było to łatwe, kiedy raz za razem pojawiały się audity i wizytacje. Cieszę się, że miałam wyzwania. Mogłam się rozwijać, doszkalać. Cieszę się, że chwilami moje zdolności planowania wchodziły na najwyższy poziom. Chyba najbardziej podczas urlopu:) Mogłam zobaczyć dużo, wrócić w miejsca, które lubię. Mogłam na chwilę podziwiać piękne widoki, przekraczać swoje granice, pracować nad swoimi lękami.
To, co mi zdecydowanie wyszło, to osiągnięcie celu: przeczytać 52 książki w rok i nie mniej niż w zeszłym roku. W końcu udało mi się osiągnąć cel. Udało mi się osiągnąć liczbę 52 przed czasem. Udało mi się nawet to przebić :) Kończę ten rok z liczbą 60 :)
Co dalej? Zapewne jeszcze więcej przygód:) Chciałabym by przyszły rok był czasem mojej największej przemiany. Będzie dość dużo samodyscypliny, wlotów, upadków, porażek, wstawania z kolan, wychodzenia ze strefy komfortu. Wzniosę za to kieliszek przy noworocznym toaście.
Wzniosę też kieliszek za obecnych tutaj.